O mnie
Nie ma chyba nic trudniejszego niż pisanie o sobie. Nikt przecież nie wie o nas samych tak dużo, a jednocześnie mam wrażenie, że obraz ten jest wyjątkowo zniekształcony postrzeganiem przez pryzmat naszego ego. Podejmuję jednak wyzwanie. Oto opis cech mojego charakteru, moich zainteresowań oraz jak do tego doszło, że maluję obrazy terapeutyczne.
Nazywam się Michalina Wójcik, jestem żoną Tomka oraz mamą Marzenki i Gabrysia. Jestem astrologicznym bykiem i numerologiczną dziewiątką.
Wydaje mi się, że mam naturę myśliciela i obserwatora. Czasem zdecydowanie za dużo myślę, a za mało działam. Ale ma to swoje plusy. Jeśli dostanę wystarczająco dużo czasu, wtedy moje działania są wyjątkowo przemyślane i dopracowane. Mam morze cierpliwości, szczególnie jeśli coś dotyczy działań artystycznych.
Dlaczego maluję? Urodziłam się na studiach malarskich. Pierwsze tygodnie swojego życia spędziłam w akademiku moich rodziców, studentów ostatniego roku malarstwa lubelskiego uniwersytetu. Niedługo potem zostałam „beskidzką góralką” (którą w ogóle się nie czuję), a moją galerią sztuki stał się dom pod lasem moich dziadków. Moja przygoda ze szkołą rozpoczęła się w najlepszy możliwy sposób. Trafiłam na nauczycielkę z pasją, umiejętnie rozbudzającą i rozwijającą dziecięce talenty, nie tylko plastyczne. Malowanie towarzyszyło mi ciągle, z większym lub mniejszym nasileniem.
Moją równoległą fascynacją była biologia, funkcjonowanie ludzkiego ciała i w konsekwencji zainteresowanie przywracaniem mu zdrowia. Już od około 12 roku życia zaczęły pochłaniać mnie nie tylko podręczniki biologii, ale nawet bardziej magazyny o naturalnych metodach leczenia, diecie i suplementacji. Stąd wybór studiów padł na dietetykę, a nie akademię sztuki. Kierowała mną chęć pomocy innym. Nie miałam zbyt dużych oczekiwań względem dietetyki na wydziale lekarskim pod kątem wiedzy z naturalnego leczenia. Moimi największymi lekcjami z tego doświadczenia okazała się praktyczna wiedza o funkcjonowaniu środowiska medycznego oraz zwiększenie własnej świadomości dotyczącej jedzenia. Dietetyka okazała się dla mnie tematem zbyt skomplikowanym, za bardzo zależnym od indywidualnych poglądów, przekonań, wiary czy nawet mody.
Jak to często bywa, równolegle z rozwojem świadomości dbania o zdrowie, w tym zdrowego odżywiania, postępował u mnie wzrost świadomości na wielu innych płaszczyznach. Stąd moje zainteresowanie m.in. prawem przyciągania, reinkarnacją, światem duchowym, energetyką człowieka, medytacją, jogą, kartami anielskimi, tańcem intuicyjnym, porodami lotosowymi i wieloma tematami alternatywnej nauki i ezoteryki.
Uważam, że niezwykle ważnym elementem rozwoju człowieka jest samoświadomość, czyli znajomość własnych cech charakteru, swoich mocnych i słabych stron. Wiemy wtedy, co dobrego możemy oferować światu, a nad czym musimy jeszcze sporo popracować. Z początku obiektywne określenie własnych cech może być trudne, dlatego przydatne według mnie mogą się okazać narzędzia takie jak horoskopy, kosmogramy, numerologia czy pomoc specjalistów rozwojowych.
Osobiście czuję się bardzo dobra w słuchaniu innych ludzi. Dużą uwagę zwracam na dobierane przez daną osobę słowa i potrafię wyczuć, jaka jest prawdziwa intencja czy problem. Myślę, że mam trochę naturę psychologa i często trafnie doradzam, jeśli tylko ktoś zwróci się do mnie o pomoc i zechce naprawdę wysłuchać, co mam do powiedzenia. Wydaje mi się, że mam pewną niezbędną cechę dobrego nauczyciela. Nie raz przekonałam się, że z powodzeniem dostosowuje sposób komunikacji do poziomu rozumienia jednostki.
Obecnie wybrałam malarstwo jako ciekawy sposób komunikowania treści. Większość z malowanych przeze mnie do tej pory obrazów była tworzona jako prezent dla konkretnej osoby. Byli to zazwyczaj moi najbliżsi, o których dość intensywnie myślałam podczas procesu twórczego. Mam wrażenie, że przelewałam na te obrazy dużo miłości oraz energii, która danej osobie była najbardziej potrzebna. Doszłam więc do wniosku, iż malowane przeze mnie obrazy mogą mieć moc terapeutyczną. Tworzenie bowiem może być formą medytacji, dzięki której obraz jest nasycany energią o intencjach wybranych przez osobę malującą. Jednocześnie malowane rzeczy czy zwierzęta niosą za sobą pewne uniwersalne energie, które można również nazwać symboliką. Dlatego wierzę, że wybór i wejście w posiadanie konkretnego dzieła, będzie nie tylko nieprzypadkowy, ale również przyciągnie do życia nabywcy konkretne energie.